września 21, 2018

Idzie jesień w sukience z batiku...O perfekcji w życiu i szyciu...

Idzie jesień w sukience z batiku...O perfekcji w życiu i szyciu...
 Dziś nie będzie o tym, że moja jesień zaczyna się kolorem i wzorem, bo jakież to oczywiste. Będzie o batiku, który wymusił na mnie perfekcyjne szycie i przyniósł mi wiele radości. Ten wzór mnie wołał ze strony Outletu Tkanin już w lecie, tkanina przyszła w kuponach różnej szerokości i długości i musiała odczekać na swoją kolej do cięcia. Wykrój wybrałam z Simplicity i wcześniej go przetestowałam - zobaczcie we wcześniejszym poście.


Jak to zrobiłam? Kierowałam się zasadą, że wzór dopasowujemy od dołu wykroju, tak robiłam z każdym elementem. Przed skrojeniem - szczególnie spódnicy sprawdzałam ułożenie wykroju na tkaninie kilka razy dla pewności. Przed zszyciem wszystko sfastrygowałam, zaszpilkowałam i przy maszynie bardzo pilnowałam każdego ściegu, oczywiście nie obyło się bez prucia, bo gdzieś jednak przesunęło się o te 3mm, które raziły mnie w oczy.


Jeśli jesteście początkujący i chcecie spróbować łączenia wzorów polecam Wam coś graficznego i bardziej równomiernego, dopasowanie kraty też może być wielkim wyzwaniem i sprawi Wam ogromną frajdę!
Na takim wzorze jak mój parasolkowy batik trudno się pracuje bez doświadczenia, ale oczywiście nie jest to niemożliwe! Kto odważny!? Do dzieła!



A teraz chwila o perfekcji...Nawet ta sesja dowiodła, że ona mi nie grozi. Miała być Pani Jesień w lesie,a jak to mąż stwierdził - wyszło trochę jak Przygody Wesołego Diabła. Po fali rozczarowania - zaakceptowałam to! Ja nie jestem przecież modelką!





Tak mam od dawna, że perfekcja mnie nie kręci, czasem wręcz odraża. Może ktoś powie, że to wygodnictwo, ja jednak uznaje to za naturalne dla mnie - mam strach przed perfekcją, doskonałością, ludźmi bliskimi ideału. Wobec siebie jestem wymagająca i trudno mi znieść krytykę,ale w jakimś stopniu nauczyłam się żyć z tym, że nie jestem jakaś. Może taka jak ktoś chce, może taka jak ktoś sobie wyobraża, albo jaką wypada być gdy ma się już 35 lat!



   
 Jeśli chodzi o perfekcję w szyciu, to jest ona dla mnie póki co niedościgniona.Umiem wiele, ale często eksperymentuję, próbuję i przez to popełniam też błędy. Lubię je, bo choć kosztują mnie prucie wiele mnie uczą. Ja szycie traktuję jak relaks, ale i samodoskonalenie bez przymusu. Daje sobie taką przestrzeń w sobie na naukę i na omylność. Na kursach szycia, które prowadzę z początkującymi często spotykam się z ich frustracją, że gdy robią coś pierwszy raz nie do końca osiągają zamierzony efekt. Na kolejnych zajęciach zauważają, że te pomyłki były cenne,a frajda z poprawy w szyciu jest jeszcze większa...
  



Pozdrawiam Was w ten piękny, słoneczny dzień na skraju lata

Magdalena


września 16, 2018

Parka przeciwdeszczowa na schyłek lata

Parka przeciwdeszczowa na schyłek lata
Z czym kojarzy się Wam ortalion? Mnie z piosenką, w której wokalista śpiewa: "ortalion szary chwytam za bary..." Skąd więc pomysł na parkę z tego materiału?
 Z moją siostrą uwielbiamy chodzić na koncerty, gdy tylko ulubiony zespół pojawia się w Polsce jedziemy! Dziwną tradycją stało się, że z każdego koncertu w plenerze wychodzimy przemoczone do suchej nitki, mamy sprawdzone peleryny przeciwdeszczowe,ale one często nie zdają egzaminu bo lubią się targać, parasole odpadają, a kurtki przeciwdeszczowe zwykle są dość ciężkie i nie dałybyśmy rady wytrzymać w nich tych kilku godzin.


Mimo szczerych chęci opanowania się w tym moim kolorowym i wzorzystym szaleństwie skusiłam się! Ortalion od Lilalu textil jest  lekki jak piórko, no i ten wzór! Przyznacie, że ma w sobie dobrą energię!
Zależało mi, żeby kurtka była lekka,a materiał miękki i bez widocznych zagnieceń po wsadzeniu do takiej sakiewki gdyż będę ją teraz nosiła w torbie każdego dnia. Do przedszkola z Guciem maszerujemy pieszo,a mamy kawałek, więc jestem przygotowana na deszczowe niespodzianki.
Dodatkowo z myślą o coraz krótszych wieczorach umieściłam na kurtce odblaski, znalazłam takie, które nie szpecą a wręcz ozdabiają moją parkę. Wystarczy je tylko naprasować i już :)
Mam kota i kwiaty, które dobrze odbijają światło - sprawdziłam w nocy :)




Wykrój na parkę - z resztą bardzo prosty i uwierzcie mi - również dla początkujących znalazłam w burdzie plus 2/2016. Ma obszerny kaptur i wygodny krój, który pozwoli skryć pod spodem nawet drugą kurtkę np. jeansową na którą w razie w trzeba narzucić coś wodoodpornego.
Jeśli chodzi o wodoodporność to sprawdziłam również - z braku prawdziwego deszczu mąż polewał mnie z konewki - nic nie wpadło do środka.





Jak się szyje ortalion? Przyznam, że na początku z nim trochę walczyłam - overlock zszywa pięknie,ale stębnówka nie chciała go jeść. Zmieniłam igłę na taką najcieńszą do streczu i zadziałało :)
Wbrew pozorom jego śliska powierzchnia nie przeszkadza w zszywaniu warstw, prasuje się całkiem dobrze i zachowuję odpowiednią formę na brzegach. Trzeba zwrócić jednak uwagę by go nie pruć, bo może zostać ślad po szwie.













Jesień to dla mnie czas wytężonej pracy i zmian, ale postaram się być z Wami w jak najczęstszym kontakcie!
Do zobaczenia!
Magdalena


września 09, 2018

Jeden wykrój - trzy koszule

Jeden wykrój - trzy koszule
 Na początku mojego szycia podchodziłam do wykrojów z wielkim namaszczeniem, jak już coś w nim było to tego nie zmieniałam - bałam się,że potem dana rzecz mi nie wyjdzie, że coś zepsuję. Teraz wiem, że ta asekuracja nie była potrzebna. Warto znaleźć swoje ulubione wykroje i umieć z nich kombinować...

 Tak właśnie zrobiłam kolejny raz! W burdzie plus 2/2016 znalazłam model koszuli, wypróbowałam go szyjąc pierwszą - tę z ostatniego posta,  już wiem, że wszystko leży jak trzeba. W pierwszej wersji dokonałam pewnych transformacji wykroju, pozbyłam się dekoltu w szpic z wiązaniem, bo nie pasowało to do mojej tkaniny. Efekt sami mogliście ocenić, ja uważam, że wyszło świetnie.



Mam taki zbiór ulubionych wykrojów, które przerabiam wg swoich potrzeb, raz na sukienkę, raz na bluzkę lub tunikę. Gdy mam mało czasu na szycie jest to idealne wyjście, gdy mam go więcej lubię sięgać po nowe fasony i eksperymentować.

Nowa tkanina, nowy kolor, krótsze/dłuższe rękawy, detale - listwa zapięcia lub wiązanie przy szyi może sprawić, że ten sam wykrój zmieni się nie do poznania. Tak było i tym razem. Spójrzcie na te trzy koszule/bluzki koszulowe - każda jest inna a jednak ich podstawę stanowi ten sam wykrój bazowy.
Koszula we wzory niczym z Portugalii może być koszulą formalną, jest dość stonowana i elegancka, czarne wypustki wprowadzają harmonię, jej tkanina jest miękka,ale nie lejąca - trzyma formę. Tutaj również sprawdził by się klasyczny kołnierzyk,ale ja dekolt odszyłam okrągłą listwą. Film o tym jak to zrobić znajdziecie na kanale burdy.



Bluzka koszulowa z wiskozy w lilie jest z kolei bardzo romantyczna, zawiązana pod szyję śmiało może być ubrana do eleganckich spodni i stanowić strój wizytowy, z puszczonymi szarfami idealnie sprawdza się na co dzień do jeansów. Jej tkanina to wiotka i lejąca wiskoza - to ona podyktowała mi pomysł z dłuższym dołem i wiązaniem przy szyi. Znajdziecie ją na Facebooku u Miss Kiki Tkaniny, piękne paseczki również :)




Trzecia koszula to właściwie sukienka koszulowa, najbardziej prosta z tych trzech, jedynym jej ozdobnikiem są wiązane rękawy. Całość z bawełny w drobne paski jest prosta,ale może stanowić świetną bazę do stylizacji.



Ostatnio namawiałam Was do szycia koszul, bo i ja dochodzę do wniosku, że jednak nie taki diabeł straszny. Obiecałam Wam zdradzić mój sposób na równe dziurki na listwie w koszuli.
Ja robię to tak:

  • wg wielkości guzika odmierzam szerokość dziurki
  • po ustaleniu czy dziurki mają być pionowe czy poziome na listwie przystępuję do mierzenia
  • wyznaczam miejsce na pierwszą dziurkę - oczywiście jest ono centralnie na listwie
  • teraz mierzę odstęp do drugiej dziurki, niech będzie to 8cm, teraz długość dziurki ( w przypadku dziurki pionowej) np. 1,5 + 8cm i taki wycinam sobie kartonik ( ja zwykle używam jakiś gotowych metek)
  • teraz zaczynam rysować kropki, pierwsza kropka to początek mojej pierwszej dziurki
  • do tej kropki dokładam mój kartonik i tak kolejno ile razy trzeba
  • kropka oznacza zawsze początek dziurki (w dziurkach pionowych, w poziomych nie musimy dodawać szerokości dziurki)
Zobaczcie obrazek - tak jest łatwiej :)


pozdrawiam Magdalena

sierpnia 29, 2018

Klasyk w nowym wydaniu. Koszula dla kobiecych krągłości

Klasyk w nowym wydaniu. Koszula dla kobiecych krągłości
Są takie elementy garderoby za których szycie się raczej nie zamierzam brać, to dotyczy np. jeansów,bielizny, strojów kąpielowych, męskich marynarek...Choć nigdy nie mówię nigdy, bo o koszulach też tak sądziłam. Na samą myśl o mankietach i rękawach z pęknięciem było mi gorzej, nie mówiąc już o perspektywie zrobienia tylu równych dziurek a potem przyszyciu guzików, brrr...strach mnie brał. 


Odmieniło mi się gdy szyłam sobie trzy lata temu elegancką koszulę do pracy, dlaczego ją musiałam uszyć? Bo w moim rozmiarze 48 nie było w firmie takiej dla mnie. Tamta koszula pokazała mi, że nie taki diabeł straszny, jeśli tylko wszystko robi się bez pośpiechu, planując pracę z wyprzedzeniem o kilka kroków i gdy nic nie powstaje " na oko". W koszuli brak symetrii od razu rzuci się w oczy, więc bez dobrego mierzenia ani rusz! 
Wykrój z którego teraz korzystałam jest bezproblemowy, wycięłam rozmiar 50,ale w rezultacie ujęłam zapas na szwy i wyszło takie 48 luźne. W tym modelu, który można nazwać podstawowym można zmieniać detale do woli, a za każdym razem uzyska się nową koszulę - o tym będzie kolejny post. Kto nie szył zapięcia krytego i ma stracha może na początek uszyć zwykłą listwę guzikową - uwierzcie mi to nie trwa długo. Następnym razem pokażę Wam jak to wszystko mierzę by wyszło ładnie i równo.
Wasze spostrzegawcze oczy już na pewno to zauważyły - na pierwszym zdjęciu rękaw w główce jakby opada, no niestety to zasługa moich ramion, tu na ratunek przyjdą małe poduszeczki i choć wystrzegam się ich są jednak złem koniecznym  :)



Wzorzysta bawełna od Miękkie to tkanina najwyższej jakości, praca z nią to sama przyjemność. Bardzo miła w dotyku, na ciele jeszcze milsza, prawie się nie gniecie, nie prześwituje, szyje się łatwo, a wzór jest intensywny i wyjątkowy. Nadrukowany wzór od razu wpadł mi w oko, z niego piękne będą nie tylko ubrania, ale też dodatki do domu np. poduchy. Bawełna jest dość wąska - ma ok. 112 cm , więc na koszulę musiałam zużyć aż 250 cm, ale warto było! Jestem przekonana, że będzie to jedna z tych rzeczy w mojej szafie, która pasuje na każdą okazję. Wy też tak macie? Jak się uprę na coś to chodzę w tym i chodzę, jakbym nie miała tych rzeczy w reszcie mojej 4,5 metrowej szafy ;)


We wzorze widać małe czarne elementy, to sprawiło, że sięgnęłam po czarną wypustkę i umieściłam ją przy zapięciu, guzików odpowiednich nie potrafiłam znaleźć - w końcu odprułam je od starej koszuli męża. Nie chciałam by one wychodziły na pierwszy plan, a te małe, perłowe są idealne.
Rękawy są zapinane na klasyczny mankiet z guzikiem, to też wcale nie jest takie trudne, ja odświeżyłam sobie wiedzę zerkając na tutorial burdy.




Spędziłam miłe chwile popołudniem u znajomych, miałam okazję zrobić kilka zdjęć i pokazać Wam siebie i koszulę w czasie relaksu. Tak właśnie kojarzy mi się ta koszula, narzucona niedbale na zwykły t- shirt, założona do jeansów, z podwiniętymi rękawami - nie na sztywno do biura, ale tak miękko do ogrodu...







Serdeczne miękkie pozdrowienia!
Magdalena



Copyright © 2016 Robak XXL , Blogger