października 15, 2018

Dresowa sukienka kopertowa - Znów zielono mi!

Dresowa sukienka kopertowa - Znów zielono mi!
 W lecie uzupełniłam sobie dość pokaźnie garderobę na ciepłe dni, ale ta na jesień wciąż ma braki. W związku z tym pomyślałam o ciepłej sukience. Wybrałam dresówkę od Lilalu Textil - to dla mnie nowość, bo raczej nie widzę się w stylu sportowym, tu jednak kolor zdecydował. Połączyłam dzianinę z bardziej eleganckim fasonem i wyszło coś "mojego".


zdjęcie z www.burdastyle.ru

Szycie z dresówki jest bezproblemowe, trzeba uważać tylko by nie naciągać dzianiny podczas szycia bo lubi się zniekształcić. Odpowiedni dobór ustawień i igły pomoże w szyciu.  Jeśli nie macie overlocka możecie spokojnie działać zygzakiem, ściegami elastycznymi i podwójną igłą. Zajrzyjcie na stronę Ultramaszyny, tam Ewa Woj świetnie wyjaśnia jak to robić.


 Sukienka kopertowa to prosty wybór, jest bardzo wygodna i będzie świetna na wiele okazji. Sylwetka wygląda proporcjonalnie, fason podkreśla biust i talię, wiązanie pozwala na komfort w okolicy brzucha. Panie, którym puchnie ta okolica w ciągu dnia wiedzą o czym mówię.



Marzą mi się wysokie kozaki do tej sukienki, ale póki co mam tylko sztyblety i to płaskie - to taka wersja minimum tej stylizacji.
Macie namiary na jakieś ładne kozaki na szersze łydki? Dajcie znać!





Serdecznie pozdrawiam!
Magdalena


października 01, 2018

Pokochałam zieleń! Jesienna maxi w liście...ciałopozytywna

Pokochałam zieleń! Jesienna maxi w liście...ciałopozytywna
Dziś będzie nie tylko o modzie i nie tylko o mojej nowej liściastej sukience z pięknej dzianiny od Nitka i Kłębek. Jeśli ktoś więc nie chce słyszeć ani słowa o sprawach nie szyciowych to lepiej niech nie czyta do końca.


Najpierw o szyciu jednak...
Dzianina wiskozowa z której jest sukienka na początku była dla mnie tylko wzorem, bo tak mi się spodobał, że mimo braku w mojej szafie podobnych odcieni zdecydowałam się, że chcę to!
Gdy paczka dotarła okazało się, że jest to przemiła i miękka materia o dużej rozciągliwości. To może być problem przy większej sylwetce i zwykle unikam takich jerseyów, bo lubią oblepiać sylwetkę i uwypuklać nadmiernie krągłości. Przy dzianinie w taki obfity wzór nie ma to jednak większego znaczenia, bo wzór potrafi "zmylić oko".
 Jednym z najczęstszych błędów jakie popełniają pulchne panie jest noszenie ubrań bez wzoru. Jakoś tak się przyjęło, że lepiej założyć czarne legginsy, czarną tunikę i czarny sweter niż wesołą, wzorzystą sukienkę maxi. Takich dziewczyn widzę całą masę na polskich ulicach, choć rozumiem je doskonale, to ja już z tego ukrywania się wyrosłam.



Tego lata szyłam dużo rzeczy z guzikami,bardziej oswoiłam się z robieniem dziurek więc i tu bez zawahania sięgnęłam po model z burdy z zapięciem. Góra to model plus z burdy 11/2017, dół to trapez o podstawie szerokości dzianiny zwężający się ku górze.

rysunek z burda.pl



Rękawy skróciłam, mankiet mam nie zapinany - taki udawany,ale pęknięcie jest. Na przodzie rząd guzików gdzie każdy jest inny tak dla draki :)
Zrobiłam przy szyciu jeden zasadniczy błąd i teraz już będę pamiętać - nie podkleiłam taśmą szwu naramiennego i niestety rękaw przesuwa mi się lekko za ramię( szczególnie przy otwartych guzikach) bo dzianina jest ciężka i rękaw ciągnie swym ciężarem w dół.






Moi rodzice podarowali mi na imieniny bransoletkę z napisem "brave". Nie wiem czy serio uważają, że mam odwagę czy to żeby mi dodać animuszu. Mogę stwarzać wrażenie, że już ją mam,bo nie chowam się za szarościami i czerniami,ale ja po prostu lubię kolory i wzory.
Nie zawsze dobrze na tym wychodzę, zwracam na siebie uwagę. Może nie raz nie jest to wcale łatwe,ale jednak staram się nie myśleć o moich krągłych boczkach, pupie o kształcie jakby ją słoń nadepnął czy jak to mawiamy z siostrą - siódmej brodzie po kisielu (choć ona nie po kisielu bo go nie jadam). Czas ucieka, młodość przemija, uroda też, a kilogramy albo spadają powoli albo stoją w miejscu(w moim przypadku to całkiem dobrze),albo co gorsza rozrastają się na skali elektronicznej wagi. Dlaczego dziś o tym piszę?
Zauważyć można, że ja nie wypowiadam się raczej na temat ciałopozytywności czy problemów z otyłością. Nigdy nie chciałam, żeby ten blog był o tym. Jednak dyskusje,które ostatnio wybuchają w sieci trochę mnie przerażają. Powiem to tylko raz - świat jest dziwny, nowoczesność jest okropna bo uwypukla wszystkie ludzkie wady i te małe uszczypliwości, złośliwości, które mogłyby pozostać w czyjeś głowie urastają do czegoś strasznego!Nie wiem skąd się bierze to łatwe przekraczanie bariery - myśl - słowo. Każdy ocenia każdego -  to jest ludzkie, porównujemy się z innymi, patrzymy jacy są, ale skąd się bierze pomysł na tak otwartą i wredną krytykę, na wtrącanie się ze swoimi mądrościami do cudzego życia? Jak to jest, że ludzie myślą, że wiedzą o kimś już wszystko bo jest gruby. A gruby przecież to zaniedbany, leniwy, idący na łatwiznę, zakompleksiony i na pewno beznadziejny człowiek...
  Mnie nie spotkał hejt,ale widzę co się dzieje u dziewczyn, które są większe niż reszta. Nie ważne, że osiągają życiowe sukcesy, że są wybitne w tym co robią, że starają się swoją postawą pomagać choćby młodzieży plus size. Nie - to nie ważne! Ważne, że są grube!
 Zastanawia mnie jak mało jest miejsca dla zwykłej wolności bycia grubym w świecie w którym można i to urzędowo określać się jako trzecia płeć...Co to jest ta tolerancja i wolność zatem...

Tym nieprzyjemnym akcentem dziś kończę
Możecie napisać co o tym myślicie, chętnie poczytam Wasze opinie,ale proszę o jedno -  szanujmy się!

Magdalena

Ps. Za sesję w plenerze wielkie dzięki Tomaszu! Donocik Foto


września 21, 2018

Idzie jesień w sukience z batiku...O perfekcji w życiu i szyciu...

Idzie jesień w sukience z batiku...O perfekcji w życiu i szyciu...
 Dziś nie będzie o tym, że moja jesień zaczyna się kolorem i wzorem, bo jakież to oczywiste. Będzie o batiku, który wymusił na mnie perfekcyjne szycie i przyniósł mi wiele radości. Ten wzór mnie wołał ze strony Outletu Tkanin już w lecie, tkanina przyszła w kuponach różnej szerokości i długości i musiała odczekać na swoją kolej do cięcia. Wykrój wybrałam z Simplicity i wcześniej go przetestowałam - zobaczcie we wcześniejszym poście.


Jak to zrobiłam? Kierowałam się zasadą, że wzór dopasowujemy od dołu wykroju, tak robiłam z każdym elementem. Przed skrojeniem - szczególnie spódnicy sprawdzałam ułożenie wykroju na tkaninie kilka razy dla pewności. Przed zszyciem wszystko sfastrygowałam, zaszpilkowałam i przy maszynie bardzo pilnowałam każdego ściegu, oczywiście nie obyło się bez prucia, bo gdzieś jednak przesunęło się o te 3mm, które raziły mnie w oczy.




Jeśli jesteście początkujący i chcecie spróbować łączenia wzorów polecam Wam coś graficznego i bardziej równomiernego, dopasowanie kraty też może być wielkim wyzwaniem i sprawi Wam ogromną frajdę!
Na takim wzorze jak mój parasolkowy batik trudno się pracuje bez doświadczenia, ale oczywiście nie jest to niemożliwe! Kto odważny!? Do dzieła!



A teraz chwila o perfekcji...Nawet ta sesja dowiodła, że ona mi nie grozi. Miała być Pani Jesień w lesie,a jak to mąż stwierdził - wyszło trochę jak Przygody Wesołego Diabła. Po fali rozczarowania - zaakceptowałam to! Ja nie jestem przecież modelką!





Tak mam od dawna, że perfekcja mnie nie kręci, czasem wręcz odraża. Może ktoś powie, że to wygodnictwo, ja jednak uznaje to za naturalne dla mnie - mam strach przed perfekcją, doskonałością, ludźmi bliskimi ideału. Wobec siebie jestem wymagająca i trudno mi znieść krytykę,ale w jakimś stopniu nauczyłam się żyć z tym, że nie jestem jakaś. Może taka jak ktoś chce, może taka jak ktoś sobie wyobraża, albo jaką wypada być gdy ma się już 35 lat!



   
 Jeśli chodzi o perfekcję w szyciu, to jest ona dla mnie póki co niedościgniona.Umiem wiele, ale często eksperymentuję, próbuję i przez to popełniam też błędy. Lubię je, bo choć kosztują mnie prucie wiele mnie uczą. Ja szycie traktuję jak relaks, ale i samodoskonalenie bez przymusu. Daje sobie taką przestrzeń w sobie na naukę i na omylność. Na kursach szycia, które prowadzę z początkującymi często spotykam się z ich frustracją, że gdy robią coś pierwszy raz nie do końca osiągają zamierzony efekt. Na kolejnych zajęciach zauważają, że te pomyłki były cenne,a frajda z poprawy w szyciu jest jeszcze większa...
  



Pozdrawiam Was w ten piękny, słoneczny dzień na skraju lata

Magdalena


września 16, 2018

Parka przeciwdeszczowa na schyłek lata

Parka przeciwdeszczowa na schyłek lata
Z czym kojarzy się Wam ortalion? Mnie z piosenką, w której wokalista śpiewa: "ortalion szary chwytam za bary..." Skąd więc pomysł na parkę z tego materiału?
 Z moją siostrą uwielbiamy chodzić na koncerty, gdy tylko ulubiony zespół pojawia się w Polsce jedziemy! Dziwną tradycją stało się, że z każdego koncertu w plenerze wychodzimy przemoczone do suchej nitki, mamy sprawdzone peleryny przeciwdeszczowe,ale one często nie zdają egzaminu bo lubią się targać, parasole odpadają, a kurtki przeciwdeszczowe zwykle są dość ciężkie i nie dałybyśmy rady wytrzymać w nich tych kilku godzin.


Mimo szczerych chęci opanowania się w tym moim kolorowym i wzorzystym szaleństwie skusiłam się! Ortalion od Lilalu textil jest  lekki jak piórko, no i ten wzór! Przyznacie, że ma w sobie dobrą energię!
Zależało mi, żeby kurtka była lekka,a materiał miękki i bez widocznych zagnieceń po wsadzeniu do takiej sakiewki gdyż będę ją teraz nosiła w torbie każdego dnia. Do przedszkola z Guciem maszerujemy pieszo,a mamy kawałek, więc jestem przygotowana na deszczowe niespodzianki.
Dodatkowo z myślą o coraz krótszych wieczorach umieściłam na kurtce odblaski, znalazłam takie, które nie szpecą a wręcz ozdabiają moją parkę. Wystarczy je tylko naprasować i już :)
Mam kota i kwiaty, które dobrze odbijają światło - sprawdziłam w nocy :)




Wykrój na parkę - z resztą bardzo prosty i uwierzcie mi - również dla początkujących znalazłam w burdzie plus 2/2016. Ma obszerny kaptur i wygodny krój, który pozwoli skryć pod spodem nawet drugą kurtkę np. jeansową na którą w razie w trzeba narzucić coś wodoodpornego.
Jeśli chodzi o wodoodporność to sprawdziłam również - z braku prawdziwego deszczu mąż polewał mnie z konewki - nic nie wpadło do środka.





Jak się szyje ortalion? Przyznam, że na początku z nim trochę walczyłam - overlock zszywa pięknie,ale stębnówka nie chciała go jeść. Zmieniłam igłę na taką najcieńszą do streczu i zadziałało :)
Wbrew pozorom jego śliska powierzchnia nie przeszkadza w zszywaniu warstw, prasuje się całkiem dobrze i zachowuję odpowiednią formę na brzegach. Trzeba zwrócić jednak uwagę by go nie pruć, bo może zostać ślad po szwie.













Jesień to dla mnie czas wytężonej pracy i zmian, ale postaram się być z Wami w jak najczęstszym kontakcie!
Do zobaczenia!
Magdalena


Copyright © 2016 Robak XXL , Blogger