sobota, 22 czerwca 2013

droga przez szycie

Szyję od kiedy byłam mała, najpierw igłą do szycia ręcznego, potem na małej maszynie dla dzieci, a potem na starym Łuczniku Babci Kazi i zamiast na 18-te urodziny kupić sobie cokolwiek modnego ja kupiłam maszynę do szycia. Szczęście związane z kawałkami tkanin i nowymi wydaniami burdy czekającymi w kiosku towarzyszyło mi przez całe Liceum, potem wyjeżdżając na studia wiedziałam, że cały mój szyciowy kram jedzie ze mną i tak się stało jak tylko znalazłam współlokatorki gotowe na miarowy stukot rozchodzący się po mieszkaniu. Studia nie związane były z modą nijak, więc sama je sobie z nią związałam, co roku organizując pokazy swoich mini kolekcji, jak teraz patrzę na zdjęcia widzę jak mało umiałam, a skąd była ta odwaga by się chwalić światu? W sumie 20 lat minęło a ja nadal kocham szmatki, guziki i tasiemki, wiele się nauczyłam, nie boję się wyzwań szyciowych i powoli ufam sobie.
Dziś kilka wspomnień...

więcej fotek znajdziesz TU










3 komentarze:

  1. Witaj, przegladam Twojego bloga i uwazam, ze te stare kreacje sa naprawde niezle, nawet jak im czegos brakuje (chociaz osobiscie wcale tak nie uwazam), bo 20 lat temu takie ciuszki byly jak skarby.
    Swietnie szyjesz, masz ciekawe pomysly i z prawdziwa przyjemnoscia ogladam wszystkie Twoje kreacje.

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję za miłe słowa i zapraszam do śledzenia mojego tworzenia:)

    OdpowiedzUsuń